skip to Main Content
Rodzime gatunki do miast – czy to nam się opłaca?

Rodzime gatunki do miast – czy to nam się opłaca?

image
Klon jawor, stanowisko automatycznie nawadniane, sfotografowany 15 IX 2025 w Warszawie Fot. G.Falkowski
23.10.2025

Rośliny obcego pochodzenia stały się na przestrzeni ostatnich miesięcy gorącym tematem dyskusji. Przyczyną, dla której coraz częściej mówi się o pochodzeniu roślin jest potencjalne zagrożenie, jakie dla środowiska przyrodniczego mogą stanowić inwazyjne gatunki obce – bardzo niewielka część gatunków obcych, które zagrażają różnorodności biologicznej i/lub funkcjonowaniu ekosystemów.

Niestety oba terminy w świadomości społecznej funkcjonują niemal jak synonimy i zarówno inwazyjne gatunki obcego pochodzenia, jak i gatunki obce są traktowane tak samo. Jako argumenty za ich eliminacją przedstawia się wyniki badań i wyliczenia, określające straty powodowane występowaniem inwazyjnych gatunków obcych w środowisku naturalnym.

Tymczasem w ogromnej większości gatunki obce są niezbędne w środowisku miejskim i trudno dzisiaj sobie wyobrazić ich brak lub ograniczenie stosowania ze względu na funkcje i role, jakie pełnią. Jednakowe traktowanie gatunków obcych oraz inwazyjnych gatunków obcych, tym bardziej pochopne wprowadzanie zakazów, a nawet samo zachęcanie/rekomendowanie do stosowania wyłączni roślin rodzimych, może przynieść opłakane w skutkach konsekwencje nie tylko dla miejskiej przyrody, ale także dla zdrowia mieszkańców miast.

Uboga flora rodzima


Gatunki obce, zgodnie z wykładnią Konwencji o Różnorodności Biologicznej to takie gatunki, które przy udziale człowieka zostały wprowadzone poza obszar ich naturalnego występowania. Polska i europejska szata roślinna na tle flory światowej należy do stosunkowo ubogich. W kraju występuje około 3 tys. rodzimych gatunków roślin zaliczanych do tzw. flory roślin naczyniowych Polski. Roślin drzewiastych (drzew, krzewów, krzewinek) jest 259 gatunków, w tym 3 bardzo duże rodzaje: Rubus – 95 gatunków, Salix – 26, Rosa – 14. Gatunków drzew jest około 40, w tym są takie, które bywają drzewami lub krzewami. Jest to zbiór roślin występujących dziko na terenie kraju. W zgodnej ocenie przyrodników i dendrologów – mamy bardzo ubogą florę rodzimą.

Miłorząb dwuklapowy – jeden z niewielu gatunków nagonasiennych znoszących trudne warunki miejskie. Fot. G.Falkowski

Obce gatunki fundamentem gospodarki i estetyki


Przeważającą większość roślin wykorzystywanych obecnie w rolnictwie, ogrodnictwie i leśnictwie stanowią gatunki obce, sprowadzone z mniej lub bardziej odległych rejonów świata lub uzyskane w wyniku kierunkowych prac hodowlanych. Gatunki te pojawiły się i pojawiają przy udziale lub na skutek zaplanowanej działalności człowieka, przy czym gospodarka europejska (rolnictwo i ogrodnictwo) w ogromnej większości opiera się na uprawie gatunków obcych. W odniesieniu do roślin ozdobnych są to gatunki drzew, krzewów, krzewinek, pnączy oraz roślin wieloletnich, sadzonych w celu podniesienia walorów estetycznych miejsca życia i pracy mieszkańców miast.

Dąb czerwony, stanowisko nienawadniane, sfotografowany 15 IX 2025 w Warszawie Fot. G.Falkowski


W świetle toczących się dyskusji i sporów, m.in. wybrzmiałych podczas debaty zorganizowanej w ramach targów „Zieleń to Życie” warto zastanowić się nad skutkami ograniczenia stosowania gatunków obcych na obszarach miejskich. Czy świadomie powinniśmy dążyć do eliminacji z krajobrazu miejskiego powszechnie sadzonych i uprawianych gatunków obcych (drzew, krzewów, pnączy), do których m.in. zaliczają się: azalie, berberys Thunberga, brzoza pożyteczna, forsycje, glicynie, grujecznik japoński, hortensja bukietowa, hortensja drzewiasta, hortensja ogrodowa, irga błyszcząca, judaszowiec kanadyjski, kasztanowiec biały, kasztanowiec czerwony, krzewuszki, lawenda wąskolistna, lilak Meyera, lipa srebrzysta, głóg pośredni, grusza drobnoowocowa, ogniki, oliwnik wąskolistny, magnolie, mydleniec wiechowaty, oczary, orzech włoski, pigwowiec pośredni, dereń biały, dereń kousa, perukowiec podolski, pęcherznica kalinolistna, pięciornik krzewiasty, rajskie jabłonie, różaneczniki, róże wielkokwiatowe,  róże pnące, róże okrywowe, śnieguliczka Chenaulta, ozdobne wiśnie i śliwy, tamaryszki, tawuła japońska, winorośle ozdobne i owocowe? Czy ktokolwiek z czytelników Zieleni Miejskiej wyobraża sobie brak wymienionych roślin w miejskim asortymencie i potrafi wskazać gatunki rodzime, którymi można je zastąpić? Zastrzegam że piszę wyłącznie o środowisku miejskim.

Winobluszcz pięciolistkowy. Fot. G. Falkowski

Konsekwencje ograniczeń


Ośmielę się postawić tezę, że prowadzenie ograniczenia stosowania gatunków obcych (nie inwazyjnych!) w środowisku miejskim, nieuchronnie doprowadzi nie tylko do zubożenia estetycznego szaty roślinnej, ale też pogorszenia warunków życia mieszkańców miast, co już teraz przekłada się na wzrostu zachorowalności na nowotwory i inne choroby związane z obecnością toksyn w powietrzu, wodzie i glebie.

Naukowcy od lat biją na alarm, że zmniejszanie powierzchni biologicznie czynnej w miastach przyczynia się do wzrostu i akumulacji zanieczyszczeń. Wg. badań zespołu prof. Gawrońskiego z SGGW gatunki obcego pochodzenia wykazują znacząco wysoką efektywność w usuwaniu pyłów zawieszonych, generowanych przez transport samochodowy. Gatunki te są lepiej przystosowane do trudnych warunków, stad w podrównaniu do gatunków rodzimych tworzą większą masę zieloną, aktywnie asymilującą i znacznie sprawniej usuwają zanieczyszczenia. Nieprzemyślane i pochopne dyskredytowanie gatunków obcego pochodzenia i rekomendacja sadzenia gatunków rodzimych w dobie postępującego rozwoju przemysłu, motoryzacji i urbanizacji, zmian klimatycznych – stepowienia i wzrastającego zanieczyszczenia środowiska doprowadzi do sytuacji, w której po wyeliminowaniu gatunków obcych środowisko zubożeje.

Klon jawor, stanowisko automatycznie nawadniane, sfotografowany 15 IX 2025 w Warszawie Fot. G.Falkowski


Wbrew temu, co zakładają urzędnicy i decydenci z instytucji zajmujących się ochroną środowiska, w 8 na 10 przypadków nie da się zastąpić w mieście gatunku obcego gatunkiem rodzimym bez utraty wartości biologicznej i ekologicznej. Gatunki rodzime nie poradzą sobie równie efektywnie w niesprzyjających warunkach, zwłaszcza w terenach zurbanizowanych, jak gatunki obce, są bowiem o wiele mniej tolerancyjne na eutrofizację, suszę, presję agrofagów oraz zmienne warunki środowiska, do tego mają małe wymagania siedliskowe. Konsekwencją radykalizacji w preferowaniu gatunków rodzimych w miastach będzie niestety ograniczenie ogólnej liczby roślin, zmniejszenie ilości tworzonej masy zielonej, produkowanego tlenu i pary wodnej oraz wzrost zanieczyszczeń, których rośliny i nie będą w stanie neutralizować. Możemy wydawać miliardy złotych na sadzenie rodzimych gatunków, które w miastach po prostu nie będą rosły.

Klon jawor, stanowisko bez nawadniania, sfotografowany 15 IX 2025 w Warszawie Fot. G.Falkowski

Problematyczne wytyczne i brak badań


Działania podejmowane przez urzędy centralne i samorządowe na rzecz ograniczenia stosowania gatunków obcych skutkują tworzeniem zaleceń (list i wykazów) stosowania gatunków krajowych przy obsadzaniu inwestycji drogowych oraz lista gatunków, których sadzenie jest niezalecane. Nie prowadzi  się monitoringu ani badań naukowych nad tym, jak wprowadzone rodzime gatunki radzą sobie w centrach miast i przy drogach – a radzą sobie fatalnie, stagnują, często usychają, a pieniądze wydane na ich zakup zostają zmarnowane. Nie prowadzi się też żadnych badań ewaluujących korzyści biologiczne i gospodarcze, jakich dostarczają gatunki obcego pochodzenia w środowisku miejskim w porównaniu do gatunków rodzimych. Natomiast nie brak wyników i opracowań badań mających na celu wykazanie szkodliwości ich występowania w środowisku naturalnym.

Kiedy rodzime gatunki zawodzą


Od kilkunastu lat w Polsce obserwujemy postępujące nasilenie upałów w połączeniu z długotrwałymi okresami bezdeszczowymi. Pod tym względem dendrolodzy zwracają uwagę, że gatunki rodzime stają pod presją środowiskową i rekomendują wprowadzanie bezpiecznych (nieinwazyjnych!) gatunków obcych z południa Europy, takich jak: grab wschodni Carpinus orientalis,  dąb burgundzki Quercus cerris, dąb omszony Quercus pubescens, dąb węgierski Quercus frainetto, jesion mannowy Fraxinus ornus, kasztan jadalny Cstanea sativa,  klon francuski Acer monspessulanum, mydleniec wiechowaty Koelreuteria paniculata czy wiązowiec południowy Celtis australis. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w warunkach polskich do odladzania jezdni stosuje się ogromne ilości chlorków a gleba jest znacznie zasolona. Przydrożne krzewy i drzewa spryskiwane są aerozolem solnym rozpylanym przez przejeżdżające pojazdy. Rodzime gatunki nie zastąpią w tym miejscu śnieguliczki Symphoricarpos, karagany syberyjskiej Caragana sibirica czy tawliny jarzębolistnej Sorbaria sorbifolia.

Wrażliwy na suszę rodzimy klon jawor, na drugim planie żywozielone drzewa obcego gatunku dębu błotnego sfotografowane 10 IX b.r. w Warszawie Fot. G.Falkowski


Wg oceny ekspertów przyczyną usychania roślin sadzonych w Polsce przy drogach i autostradach jest nieodpowiedni dobór roślin – stosowanie gatunków rodzimych nieprzystosowanych do suszy. Inspektorzy nadzoru terenów zieleni zwracają uwagę, że gatunki sadzone przy drogach musza być odporne na stres związany z obniżeniem poziomu wód gruntowo-opadowych, zagęszczeniem gruntu, zasoleniem, zanieczyszczeniem powietrza, nasiloną insolacją i transpiracją.

Zalecenie stosowania gatunków rodzimych do obsadzania ekranów akustycznych jest wręcz niewykonalne, bowiem wśród 3 gatunków pnączy krajowych żaden nie nadaje się do tego celu. Tymczasem najcenniejsze gatunki do obsadzania ekranów to pochodzące z Ameryki: winobluszcz pięciolistkowy Parthenocissus quinquefolia, zwany dzikim winem i winorośl pachnąca Vitis riparia. Wymienione gatunki doskonale radzą sobie ze znacznym zapyleniem i zanieczyszczeniem powietrza powodowanym przez ruch kołowy oraz dobrze rosną na mocno przekształconej w trakcie budowy ekranów glebie.

Trudno też polecać do sadzenia w mieście rodzime gatunki iglaste, takie jak jodła pospolita Abies alba, która wymaga do prawidłowego wzrostu czystego, wilgotnego powietrza i z tego powodu jest praktycznie niespotykana poza obszarami górskimi. Gatunkiem z rodzaju Abies, odpornym na suche powietrze i zanieczyszczenia, jest sprowadzona z USA jodła jednobarwna Abies concolor, zwana również kalifornijską. Podobnie jak alternatywnym dla świerka pospolitego Picea abies w miastach jest odporny na suszę, pochodzący z Ameryki Północnej świerk kłujący Picea pungens.

Nie demonizujmy gatunków obcych


Pospieszne wprowadzanie ograniczeń w stosowaniu gatunków obcego pochodzenia, zwłaszcza co do których nie ma żadnych przeciwskazań, może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. Zamiast poprawić stan przyrody, może doprowadzić do jej zubożenia. Nie należy zapominać, że bez względu na pochodzenie większość roślin w miastach oraz na terenach zurbanizowanych (poza obcymi gatunkami inwazyjnymi) to sprzymierzeńcy człowieka. Otaczanie się roślinami służy nie tylko spełnieniu potrzeb estetycznych, ale przynosi korzyści środowiskowe w postaci: produkcji tlenu, oczyszczania powietrza, przeciwdziałania erozji gleby, tworzeniu środowiska życia zwierząt.

Myślę, że nie ma sporu ani wątpliwości, że zachowanie różnorodności biologicznej obszarów  naturalnych i ich ochrona przed negatywnym wpływem gatunków inwazyjnymi jest kwestią priorytetową. Trzeba mieć jednak świadomość, że ochrona ta dotyczy obszarów naturalnych, a nie terenów miejskich, które od wieków podlegały wpływom działalności ludzkiej.

Grzegorz Falkowski

Związek Szkółkarzy Polskich

Back To Top
Strona Green City wykorzystuje pliki cookie i skrypty Google do anonimowej analizy korzystania z naszej domeny. Dzięki temu możemy dostosować funkcjonalność strony oraz skuteczność wyświetlanych reklam. Za Twoją zgodą używamy również skryptów i plików cookies Facebooka, Twittera, Linkedin i Google, aby zoptymalizować integrację z mediami społecznościowymi. Jeśli chcesz zmienić politykę używanych przez nas plików cookies i skryptów ꟷ kliknij w ustawienia poniżej.
Cancel