skip to Main Content
Przyszłość w placu zabaw

Przyszłość w placu zabaw

image
Betula pendula var. pendula. Fot. G. Falkowski.
29.8.2025

Gdyby próbować odpowiedzieć sobie na pytanie: co to jest przyszłość? Nasuwają się dość proste skojarzenia: przyszłość to mądrość i wiedza, silna gospodarka, rozwinięty przemysł, dobrobyt i pieniądze, czyste i różnorodne środowisko naturalne, zorganizowane obywatelsko społeczeństwo. Ja jednak zmieniłbym to pytanie na: kim jest przyszłość? Dla mnie synonimem przyszłości jest jedno słowo, które jest nadrzędnym, bez którego nie będzie tych poprzednich. Dzieci – to nasza przyszłość.

Zadaniem, dowodem dojrzałości i zaszczytem rodziców jest wychowanie, kształtowanie postaw i charakterów, wywoływanie zainteresowań. W najmłodszym wieku dzieci korzystają z placów zabaw, na których mogą w zabawie, radości wspólnoty z rówieśnikami, w ćwiczeniu ciała i hartowaniu ducha uczyć się poprzez zabawę, ćwiczenia i zaprawę fizyczną postaw zdrowego życia. Oprócz rozwoju intelektualnego dziecko potrzebuje też rozwoju fizycznego, a to spełniają coraz piękniejsze i bardziej wymyślne place zabaw: na osiedlach, w parkach, przy obiektach publicznych, przy wiejskich świetlicach, przy szkołach i w różnych innych miejscach, gdzie frekwencja rodziców i dzieci występuje.

Wyprowadzone nisko przy ziemi konary brzozy brodawkowatej zachęcają do wspinania się i zabawy. Fot. G. Falkowski.

Żaby, robaki i pierwsze kwiaty, czyli o tym jak wyglądało nasze dzieciństwo


Stwórzmy retrospektywę swojego dzieciństwa. Dlaczego staliśmy się wrażliwymi na piękno przyrody, skąd nasze zainteresowania, dlaczego pojawia się pasja do konkretnego hobby, wykonywanej pracy i działalności wszelakiej? To właśnie pierwszy podejrzany robak, niezwykle egzotyczna żaba, czy zawsze wiosną pojawiające się kwiaty na krzewie, nie wiadomo skąd. Tak stworzyła się nasza wrażliwość. Dlatego uważam, że lokalizacja i otoczenie placów zabaw powinna być szczególnie rozważnie wybrana, by spełnić dostęp do choćby namiastki przyrody.

Betula pendula var. pendula. Fot. G. Falkowski.


Wydaje się, a u mnie graniczy to z pewnością, że w poprzednim wieku dzieci miały większy dostęp do przyrody i bezpośredni z nią kontakt, a mniejszy do wyszukanych urządzeń zabawy terenowej. Częściej przebywały na łące (na boso), w lesie (w szałasie), nad rzeką (z wędką), na wsi u babci (na rowerze). Tak kształtowały się zainteresowania i postawy, choć nie do końca świadomie, jednak głowa piękno i wrażliwość absorbowały.

Japońskie dzieci już w przedszkolu poznają piękno i uczą się szacunku do natury. Podziwiają kolory i zapachy kwitnących piwonii i róż. Fot. G. Falkowski.

Gdzie powinniśmy lokalizować place zabaw?


Dlatego współczesne place zabaw winno lokalizować się w otoczeniu przyrodniczym. Najlepiej wykorzystywać już istniejące fragmenty drzewostanów, nawet zwykłych samoistnie powstałych zadrzewień i zarośli, przy dzikich łąkach, czy zwykłych chaszczach, dowcipnie habaziami nazywanymi. W takich okolicznościach łatwiej dokonać obserwacji młodym okiem: zmieniających się pór roku, ciekawego życia biologicznego, dokonać odkryć co trwały ślad w duszy zostawią. To ciekawa alternatywa dla wszechobecnej, a nawet uzależniającej miniaturowej elektroniki. Zależy nam, by to otoczenie zbliżyło naszą przyszłość do wrażliwości na piękno przyrody, bo empatia młodego człowieka dla banalnego ptaka mazurka, będzie się rozszerzała u dorosłego  człowieku, we współodczuwanie dla ludzi, a zaskakujące kolorem i fakturą kwiaty zwykłego mniszka wyrobią poczucie piękna.

Fot. G. Falkowski.

Kreatywny plac zabaw – jak powinien wyglądać?


Zarządcy i właściciele terenów z placami zabaw powinni zadbać o zieloną, żywą osnowę, gdy takiej brak lub uzupełnić ją trwałymi nasadzeniami: drzew, krzewów i kwitnących bylin w różnych porach roku. Skład gatunkowo – odmianowy powinien być starannie dobrany, aby nie trzeba było stosować ochrony chemicznej tych roślin. To bardzo ważne! Zdrowie i bezpieczeństwo dzieci winno być nadrzędnym celem takich inwestycji. Dlatego nie powinno się sadzić krzewów z jaskrawymi niejadalnymi i trującymi owocami, a także roślin silnie kolczastych lub z cierniami (ogniki). Nie chcemy, aby nasze dzieci się pokaleczyły lub ciekawość konsumpcyjna nie spowodowała dolegliwości żołądkowych. Spróbować wszystkiego jest jak zew nie do powstrzymania.

Fot. G. Falkowski.


Kolejnym celem wprowadzanych roślin w otoczenie placów zabaw powinna być funkcja edukacyjna i poznawcza. Tak tworzy się ciekawość świata i zjawisk w nim występujących, poszukiwanie dalszej informacji i wiedzy o zaobserwowanych roślinach. Szczególnie w większych ośrodkach, często jest to jedyna okazja dzieci do kontaktu z naturą, oraz jej obserwacji. Przy okazji także opiekunowie i rodzice mogą zbliżyć się do piękna i zjawisk pór roku, wylogowując się z mediów internetowych, przyjąć rolę pierwszych nauczycieli botaniki. Szata roślinna powinna stwarzać dogodny mikroklimat miejsca. Drzewa niech zapewnią cień w najbardziej ciepłych porach dnia latem, niech stworzą miły, chłodzący półcień. Zespół drzew i krzewów powinien osłaniać przed silnymi podmuchami wiatru od zachodniej strony. Dobrze byłoby, by pojawiła się przemienność kwitnienia, by każda pora roku była zaznaczona ciekawym kwitnieniem lub zmieniającym się wybarwieniem liści.

Fot. G. Falkowski.


Nasze dzieci potrzebują podobnych zjawisk do obserwacji, co ich rodzice. Monotonia i jednostajność wprowadzają znużenie i nudę. Dzieci szybko się nudzą, potrzebują ruchu i nowinek, dlatego zmienność kwitnienia przemienia tę nudę w zainteresowanie tym, co dookoła się zmienia w świecie i na placu zabaw, którego przyroda może stać się najpiękniejszą wizytówką. Ciekawym dodatkiem może być nawet leżąca martwa kłoda drewna, na której można usiąść, a nawet dokonać odkryć „żyjątek”, które tam mieszkają i się poruszają. Powinniśmy zezwolić naszym dzieciom na takie obserwacje i doświadczenia, a nawet na poszukiwania, zwracając uwagę na każdą formę życia tam występującą. Banalna kłoda starego drewna może okazać się pierwszą książką do odczytania. Plac zabaw niech powstanie w sąsiedztwie, gdzie docierają aromaty, dojrzewają owoce, przelatują ptaki, kiełkują zagadkowe rośliny, pojawiają się owady. Nie obawiajmy się tych kontaktów, oczywiście zachowując rozsądek i umiar, dawkując tą pierwszą „Księgę dżungli”, być może następny będzie Kipling.

Otoczony zielenią plac zabaw to także miejsce odpoczynku dla opiekunów dzieci. Fot. G. Falkowski.


Czasami zastanawiam się, czy to dobrze izolować naszą przeszłość od bardziej drastycznych momentów współzawodnictwa, drapieżnictwa, a nawet walki o byt, które są procesami naturalnymi. Każdy rodzic ma prawo o tym decydować. Opiekunowie i rodzice powinni pokazywać swoim dzieciom, że rośliny się zmieniają, kwitną i wówczas pachną i jak owady współpracują z florą, oczywiście językiem dostępnym dla małych odkrywców. Przemijanie, konkurencja i zamieranie to też naturalny cykl, z którym warto je zapoznawać. Stwórzmy im salę gimnastyczną w pobliżu otwartej księgi ciągłych zmian i piękna. Skład gatunkowy roślin, które będą w sąsiedztwie dosadzane może być bardzo różnorodny. Trudno jest tutaj podawać gotowe receptury, bo mamy bardzo duży wybór. Nie powinniśmy kierować się też zasadą, że żadnej roślinki nie wolno dotykać, traktować jak muzeum i nic nie zrywać. Od początku powinniśmy uczyć nasze dzieci szacunku dla przyrody, tłumaczyć jej wartość. Jednak nie jestem zwolennikiem zakazywania w takich miejscach wszystkiego. Temu mogą służyć kwiaty łąkowe, którym dzieci z bliska mogą się przyjrzeć, zebrać kwiaty dla mamy, a zerwanie owocostanu mniszka pozwoli w dmuchawce się pobawić. Czyż nie pamiętamy, jak było?

Fot. G. Falkowski.

Pokażmy dzieciom drzewa!


Myśląc o naszej „szkole” przy placu zabaw i dobierając rośliny do takiego miejsca edukacji, warto rozpocząć od pokazania jakie drzewa występują w Polsce. Wywołujmy zainteresowanie polską przyrodą i roślinami pochodzenia lokalnego. Pokażmy nasze drzewa, które tworzą lasy. Dąb szypułkowy (Quercus robur) może symbolizować siłę i trwałość, lipa drobnolistna (Tilia cordata) dostarczy dodatkowych doznań aromatów i życia entomologicznego, a klon zwyczajny (Acer platanoides) będzie źródłem obserwacji lotniczych możliwości nasion, plus oczywiście w niedojrzałej formie zabawę w dolepiane noski.

Drzewa wiśni na wiosnę zachwycają obfitością kwitnienia, a latem dają cień. Fot. G. Falkowski.


Z krzewów warto pokazywać różne wierzby (Salix), które będzie można wiosną zerwać do wazonu i na Niedzielę Palmową. Oczywiście korzystać możemy także z krzewów zewnętrznego pochodzenia geograficznego, szczególnie gdy gleba piaszczysta i z niedostatkiem wody wykorzystać możemy kwitnącą w okresie przedwakacyjnym kolkwicję chińską (Kolkwitzia amabilis) i pęcherznice kalinolistne (Physocarpus opulifolius), czy nawet karaganę syberyjską (Caragana arborescens) dostarczające zapachów jaśminowce (Philadelphus), lilaki (Syringa), czy na bardziej zasobnych glebach kaliny koralowe (Viburnum opulus), ale odmianowe z pełnymi kwiatami, gdyż one nie zaowocują lub kaliny japońskie (Viburnum plicatum) w dość różnych odmianach. Kaliny pięknie wybarwiają się jesienią i będą stanowić ozdobę, a dla naszych dzieci zagadkową przemianę do odkrycia. Nie zapominajmy też o pokazaniu świata roślin iglastych: jodła kalifornijska (Abies concolor), sosna pospolita (Pinus sylvestris), sosna czarna (Pinus nigra), czy męskie odmiany cisa pospolitego (Taxus baccata): ‘Krzysztof’, ‘Fastigiata Robusta’ i ‘Kazimierz NowakPBR lub cisa pośredniego (Taxus ×media) ‘Wojtek’, ‘Kazio PBR i ‘Hilli’ to trwałe i odporne rośliny.  Pojawiające się nagle znikąd wiosną pierwiosnki lekarskie lub wyniosłe, kokorycze puste jako runo dolnego piętra będą atrakcją dla wszystkich. Banalne dla nas mniszki lekarskie, fiołki i szczaw dla dzieci będą kopalnią nowej wiedzy. Łąka, na której będzie można się wybiegać to najbezpieczniejsza forma rekreacji, ćwiczeń i integracji z rówieśnikami.

Fot. G. Falkowski.


Unikajmy wszelkich roślin uważanych powszechnie za jadalne, które dla małych dzieci mogą stanowić pokusę do skosztowania. Pomimo że takie drzewa i krzewy owocowe dostarczają nam owoców konsumpcyjnych, nie powinny one rosnąć w pobliżu placów zabaw, gdyż nie wiemy, czy są bezpieczne bakteriologicznie i czy te miejsca nie nawiedzają koty, psy, a na zachodzie kraju szopy pracze.

Każdy park miejski powinien przyciągać rodziny z dziećmi, a najpewniejszym elementem przyciągającym uwagę są oczywiście tereny rekreacyjne dla dorosłych i place zabaw dla naszej Przyszłości.

Andrzej Kujawa

Związek Szkółkarzy Polskich

Back To Top
Strona Green City wykorzystuje pliki cookie i skrypty Google do anonimowej analizy korzystania z naszej domeny. Dzięki temu możemy dostosować funkcjonalność strony oraz skuteczność wyświetlanych reklam. Za Twoją zgodą używamy również skryptów i plików cookies Facebooka, Twittera, Linkedin i Google, aby zoptymalizować integrację z mediami społecznościowymi. Jeśli chcesz zmienić politykę używanych przez nas plików cookies i skryptów ꟷ kliknij w ustawienia poniżej.
Cancel